Kosmetyczne podsumowanie października

Udostępnij ten post

Wiem, znowu nawalam... Pewne problemy w życiu prywatnym oraz pierwsze kolokwium wywarły wpływ na mnie oraz również na mojego bloga. :/ Niestety, kiedy mam pełno spraw na głowie, to blog zdecydowanie odchodzi na dalszy plan.. Jednak już jestem i przychodzę z nieco spóźnionym podsumowaniem miesiąca. 

Weźcie proszę małą poprawkę na to, że lampa w aparacie lubi czasem zmieniać rzeczywiste kolory. Nie przepadam za robieniem zdjęć z flashem w ogóle, ale co zrobić..



Standardowo już zacznę od lakierów, tym razem wpadło do mnie wiele takich raczej "nietypowych" , których zresztą jest już coraz więcej w tym lakierowym świecie.. :) 






Ten mini zestaw dwóch lakierów z kolekcji Girl About Town dorwałam oczywiście w Tk Maxxie.:) Głównie chodziło mi o ten piękny, brzoskiwiniowy kolorek, który bardzo przypomina mi inną brzoskwinię, ale z firmy Manhattan- jest jednak dość upierdliwa, więc może ta okaże się lepsza. Kolor na zdjęciu niestety wyszedł przekłamany.




Te nowe lakieru Manhattanu bardzo mnie zaintrygowały, dowiedziałam się o nich z jakiegoś bloga, w sumie widziałam chyba tylko tę pistację. Duży plus dla firmy za takie pięknisie - choć szkoda, że tylko dwa. Ale pożyjemy, zobaczymy... :)




Wiem, że holosie z nich słabe, ale i tak zapragnęłam jakieś przygarnąć, zwłaszcza za taką cenę. Wybór padł na malinę i srebro.




Cudeńka z Claire's. Dwa pierwsze wygrzebałam w sporym pojemniku z lakierami, gdzie wszystkie były po 4zł :) Natomiast biało-czarny glitter pokazywałam już w poprzednim poście. 




Moje nowe piaski - Wibo z nowej kolekcji oraz biały, perłowy Ados.




A tu już takie "standardowe" lakiery - jeden z nowych, jesiennych kolorów od Wibo (na zdjęciu całkiem przekłamany...) oraz klasyczny czarny z Bell.. z Biedronki. :)




Szminki - Rimmel, Lasting Finish By Kate Moss w kolorze, który totalnie mną zawładnął już po pierwszym teście na ręce w drogerii. (nr 16 -szkoda że nie ma jakiejś nazwy)
oraz moja czwarta już pomadka Color Whisper, tym razem w kolorze 210 Oh La Lilac - obiecywałam sobie, że kupię ją jak tylko będzie na promocji i dotrzymałam obietnicy. :D 




Kredka do brwi z firmy Catrice zbiera bardzo pozytywne opinie na KWC, myślałam nad tym zakupem już od kilku miesięcy, kilka razy zapomniałam o niej kompletnie, ale w końcu udało mi się ją kupić. 

Maybelline, Volum' Rocket mam drugi raz, początkowo mnie nie zachwycił - teraz jednak stwierdzam, że jest całkiem w porządku, to raczej przeciętny tusz, ale za 16 zł w promocji.. no, same wiecie... to (prawie) jak za darmo.:)

Natomiast kupując serum Eveline nie nastawiałam się na żadne super efekty - bo sądząc po opiniach to raczej takich nie daje, ale sprawdza się bardzo dobrze jako baza pod tusz. 




To już niemalże chyba taki podkład legenda.:) Byłam ciekawa czy faktycznie jest taki dobry jak o nim mówią, akurat w Hebe trwała promocja, no i.. nie mogłam się oprzeć. Zdecydowanie było warto.




Micele BeBeauty z Biedronki każdy zna i praktycznie każdy polubił. Co prawda te ze zdjęcia załapałyby się już bardziej na projekt denko, ponieważ są praktycznie puste, ale cóż - jak widać dla mnie mało wydajne, a kupiłam je w pierwszej połowie miesiąca. Natomiast Cils Demasq od Maybelline to dodatek jaki dostałam przy zakupie tuszu Volum' Rocket.





Oba kosmetyki to był całkowicie spontaniczny zakup, na tzw. chybił-trafił. Szczególnie obawiałam się szamponu Schwarzkopfa, ponieważ przez długi czas używałam różowego Syossa i miałam do niego zaufanie.. jednak co za dużo, to niezdrowo. Zmiany nie żałuję, wręcz przeciwnie, a odżywka z Dove okazała się naprawdę wspaniała. Może skrobnę coś o niej w przyszłości.



_________________________________



To już wszystkie kosmetyki jakie miałam przyjemność zakupić w październiku, raczej skromnie, ale dumnie.:) Mam nadzieję, że o żadnym nie zapomniałam przez moje roztargnienie. :) Zaciekawiło Was coś może?





Karo.





8 komentarzy :

  1. Ile tu dobroci, zazdroszczę zwłaszcza lakierowych perełek. Przede wszystkim holo eveline, nigdzie ich u siebie niestety nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda że u mnie na nie ma blisko TK Maxx :(
    świetne zakupy, zwłaszcza lakierowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. lakiery *_*

    ja pokazywałam Manhattanka zielonego, pokażesz ten fiolet? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To widzę,że zakupki się udały:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow ile lakierów:) Ja chociaż mam dużo lakierów i tak kiedy przychodzi do malowania paznokci ciężko mi się zdecydować na kolor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak naprawdę czym więcej tym gorzej, hehe:)

      Usuń